Archipelag Kiribati, położony na środku Ocenu Spokojnego, na którym leży państwo o tej samej nazwie od kilku dni notuje wzrost zakażeń koronawirusem. W piątek 28 stycznia u 181 mieszkańców potwierdzono COVID-19.
Dotychczas Kiribati było traktowane niczym „ostatni bastion”, kraj wolny od pandemii. Położony na Pacyfiku archipelag był jednym z ostatnich miejsc na świecie wolnym od pandemii – dzięki geograficznemu położeniu i ścisłym kontrolom granic. Nie uchroniło go to jednak przed wysoce zaraźliwym wariantem Omikron.
Koronawirus dotarł do Kiribati. Jeden lot i morze problemów
Do zmiany sytuacji doszło, gdy państwo otworzyło w styczniu granice. Koronawirusa przywieźli na archipelag jego obywatele, wyznawcy Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (mormoni), wracający wyczarterowanym samolotem z pobliskiego Fidżi.
Ponad połowa z 54 pasażerów była zakażona; wszystkich umieszczono na kwarantannach. Jak doniósł australijski kanał 7news, nie zatrzymało to wirusa, który w szybkim tempie rozprzestrzenił się na Kiribati.
Według danych Our World in Data tylko 33 proc. z 113 tys. mieszkańców Kiribati jest zaszczepionych. 59 proc. populacji otrzymało co najmniej jedną dawkę. W reakcji na narastającą falę infekcji, władze kraju ogłosiły godzinę policyjną oraz nałożyły obostrzenia. Prezydent Taneti Maamau wezwał w mediach społecznościowych do szczepienia się przeciwko COVID-19.