Białoruski dyktator odniósł się do wyników wyborów parlamentarnych w Polsce, w których wygrało Prawo i Sprawiedliwość, ale to opozycja dysponuje większością, która pozwoliłaby na stworzenie nowego rządu. Aleksandr Łukaszenka jeszcze przed głosowaniem wyraził nadzieje, że wygrana opozycji może przyczynić się do poprawy stosunków między Polską a Białorusią. – Nadzieja zawsze jest – przekonywał, nie tłumacząc jednak, skąd bierze się u niego wiara w ewentualny przełom w relacjach.
Zainicjowany przez jego reżim kryzys migracyjny na polskiej granicy, obecność baz dla najemników z Grupy Wagnera na terytorium Białorusi, porozumienie z Władimirem Putinem dotyczące rozmieszczenia sprzętu wojskowego przy granicy z Ukrainą, wyrok skazujący Andrzeja Poczobuta na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze – to tylko część wrogiej działalności Aleksandra Łukaszenki.
Wybory w Polsce. Aleksandr Łukaszenka chwali Polaków
Samozwańczy prezydent Białorusi pochwalił w piątek Polaków. – Brawo, Polacy. Wytarli nosy i faktycznie doprowadzili opozycję do władzy. Polska nie będzie taka sama. Nawet jeśli nie będzie tam naszych ludzi i nie będą mieli ochoty z nami rozmawiać, ale to są inni ludzie. A Polacy pokazali: chłopaki, róbcie, co chcemy, jeśli tego nie zrobicie, to was wyrzucimy. Brawo! – mówił Aleksandr Łukaszenka.
Przypomniał, że „Białoruś zawsze wyciąga rękę do swoich sąsiadów i nie rzuca w ich stronę kamieniami”. – Musimy żyć z naszymi sąsiadami – przekonywał. Dalej Łukaszenka zarzucił Unii Europejskiej, że to władze w Brukseli stoją za kryzysem migracyjnym. – A to, co oni teraz robią na granicy i tak dalej, jest dla mnie niepojęte. Ale Europa też już zrozumiała, że brali migrantów i ciągnęli ich do Niemiec po łapówki – dodał.
Czytaj też:
Polska zmieni politykę wobec migrantów? „To już koniec tego procederu”Czytaj też:
Opozycja skazana na Tuska. „Mają świadomość, że nie mogą zawalić”. Najpierw stanowiska, potem etap krwi i rozliczeń