Niepokojąca analiza dotycząca bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO pojawiła się na łamach niemieckiego „Handelsblatt”. Przesmyk suwalski, chociaż liczy niespełna 100 kilometrów, jest jednym z najbardziej newralgicznych punktów NATO w Europie.
Przesmyk suwalski celem Rosjan? Niemcy ostrzegają
Niemieccy dziennikarze podkreślili, że w przypadku potencjalnej agresji Rosji, jego zajęcie mogłoby skutecznie odciąć Litwę, Łotwę i Estonię od reszty NATO. Z kolei z perspektywy Rosjan połączenie lądowe z obwodem królewieckim byłoby strategicznym zyskiem.
W artykule, który ukazał się w „Handelsblatt” przypomniano słowa Sabine Adler, ekspertki ds. Rosji, która ostrzegała, że „istnieje realne ryzyko wojny a jego tłem są ćwiczenia Zapad”. Manewry wojskowe Rosji i Białorusi zostały zaplanowane na wrzesień. Trzy lata temu podobne ćwiczenia prowadzono w pobliżu Ukrainy.
Przesmyk suwalski zostanie zaatakowany? Ekspert komentuje
Maciej Matysiak, były wiceszef Służby Kontrwywiadu Wojskowego nieco tonuje nastroje i uspokaja, że tego rodzaju komentarze od momentu wojny w Ukrainie nie są niczym nowym. – Trzeba zdawać sobie sprawę, że przesmyk suwalski to jest hasło raczej wykreowane, to jest po prostu linia na mapie. Przesmyk suwalski jest rozumiany jako część granicy polskiej, granica między Polską a Litwą, którą rozdzieliła obwód królewiecki od terytorium Białorusi – tłumaczył w rozmowie z Radiem Zet ekspert Fundacji Stratpoints.
Dodał, że „duże manewry wojskowe przez Rosję były traktowane jako element sprawdzenia swojej gotowości oraz gotowości przeciwników”.
Ekspert o potencjalnym ataku Rosji na Przesmyk suwalski
W opinii Macieja Matysiaka o tym, że Rosja nie przygotowuje się do żadnych działań militarnych w rejonie Przesmyku Suwalskiego może świadczyć fakt, że na razie nie ma żadnych doniesień o gromadzeniu zapasów. – Do takich działań potrzeba logistyki. Chodzi o zapasy, amunicję, jedzenie paliwo i tak dalej. Rosjanie przed atakiem w 2022 roku gromadzili od jesieni wojska aż do prawie końca zimy – wyjaśnił ekspert.
– Wówczas Amerykanie mówili, że wojskowi nie zjechali do koszar, tylko zostali wzdłuż granicy. Ponadto zgromadzili takie zapasy, które wskazywały, że to nie są ćwiczenia, tylko przygotowania do inwazji. W tym wypadku nie widzę żadnych danych, które by na to wskazywały – przypomniał były wiceszef SKW.
Czytaj też:
Polska pod lupą niemieckich mediów. Piszą o migrantach z BiałorusiCzytaj też:
Donald Tusk alarmuje. „Zaczęła się obca ingerencja w wybory”
