Ograniczanie prac nad systemami przeciwrakietowymi nie jest w niczym interesie – ani Stanów Zjednoczonych, ani Europy, ani Rosji.
Rosja wcale nie próbuje zatrzymać amerykańskich prac nad systemem przeciwrakietowym, bo zdaje sobie sprawę, że choć byłoby to dla niej korzystne, to realizacja takiego celu jest całkowicie nierealna. Żadna z dwóch amerykańskich partii politycznych – ani Demokraci, ani Republikanie, nie są za porzuceniem prac. Różnią się jedynie w ocenie szczegółów – jak dużo przeznaczać funduszy na badania, jakie technologie rozwijać i gdzie rozmieszczać rakiety. Co więcej, nowy układ START nie jest żadną kartą przetargową. Rosjanie tak czy inaczej muszą zredukować swoje arsenały, nawet bez tej umowy.
Rosja stara się więc zrealizować bardziej rzeczywisty cel - chce mieć pewność, że Stany Zjednoczone nie osiągną zbyt dużej przewagi w zakresie broni strategicznej, co jeszcze bardziej ograniczyłoby rosyjską siłę, która po upadku Związku Sowieckiego w 1991 roku maleje w szybkim tempie. Nowych rakiet balistycznych praktycznie nie ma, wiele wycofano, a te, które są, nie grzeszą nowością. Niekontrolowany rozwój amerykańskich technologii rakietowych otwiera drogę do militaryzacji kosmosu i nowego wyścigu zbrojeń, a rywalizacja w zbrojeniach strategicznych to ostatnią rzecz, jakiej pragną Rosjanie.
Nie jest prawdą jakoby prowadzone rozmowy były tajne. Dobrze wiadomo, że podsekretarz stanu Ellen Tauscher rozmawia ze swym rosyjskim partnerem, Siergiejem Riabkowem. Tematem rozmów jest kwestia współpracy w zakresie obrony przeciwrakietowej. Nie ma to nic wspólnego z wywieraną presję na Amerykanów, by ci nie rozbudowywali nadmiernie swego systemu przeciwrakietowego. Stany Zjednoczone przecież tego nie robią i ambitnych planów, przynajmniej odkąd prezydentem nie jest już George W. Bush, nie mają.
Rosja wielokrotnie wysyłała sygnały, iż jest gotowa włączyć się w prace NATO nad systemem przeciwrakietowym. Już w 2007 roku Rosjanie zaproponowali Amerykanom wykorzystywanie radaru w Azerbejdżanie, niedaleko od granicy z Iranem. Całkiem niedawno gotowość powtórzył prezydent Dmitrij Miedwiediew. Rozwijające własny system obrony przed rakietami krótkiego i średniego zasięgu NATO od dłuższego czasu współpracuje z Rosjanami w zakresie przechwytywania rakiet krótkiego zasięgu.
Rozmowy Amerykanów z Rosjanami są korzystne dla Polski i całego NATO. Zwiększa się tym samym prawdopodobieństwo utworzenia wspólnego, europejsko-amerykańsko-rosyjskiego systemu przeciwrakietowego. Każda ze stron musi liczyć się bowiem z zagrożeniem ataku rakietowego na swoje terytorium. Za budową takiego systemu opowiadają się czołowe państwa Europy – Francja, Włochy i Niemcy. Również sekretarz generalny NATO wyraził taki pogląd stwierdzając niedawno, iż liczy na zbudowanie w przyszłości „przeciwrakietowego parasolu dla całego obszaru euroatlantyckiego". Miejmy nadzieję, że tak będzie – lepiej mieć Rosję po swojej stronie niż po przeciwnej.
Rosja stara się więc zrealizować bardziej rzeczywisty cel - chce mieć pewność, że Stany Zjednoczone nie osiągną zbyt dużej przewagi w zakresie broni strategicznej, co jeszcze bardziej ograniczyłoby rosyjską siłę, która po upadku Związku Sowieckiego w 1991 roku maleje w szybkim tempie. Nowych rakiet balistycznych praktycznie nie ma, wiele wycofano, a te, które są, nie grzeszą nowością. Niekontrolowany rozwój amerykańskich technologii rakietowych otwiera drogę do militaryzacji kosmosu i nowego wyścigu zbrojeń, a rywalizacja w zbrojeniach strategicznych to ostatnią rzecz, jakiej pragną Rosjanie.
Nie jest prawdą jakoby prowadzone rozmowy były tajne. Dobrze wiadomo, że podsekretarz stanu Ellen Tauscher rozmawia ze swym rosyjskim partnerem, Siergiejem Riabkowem. Tematem rozmów jest kwestia współpracy w zakresie obrony przeciwrakietowej. Nie ma to nic wspólnego z wywieraną presję na Amerykanów, by ci nie rozbudowywali nadmiernie swego systemu przeciwrakietowego. Stany Zjednoczone przecież tego nie robią i ambitnych planów, przynajmniej odkąd prezydentem nie jest już George W. Bush, nie mają.
Rosja wielokrotnie wysyłała sygnały, iż jest gotowa włączyć się w prace NATO nad systemem przeciwrakietowym. Już w 2007 roku Rosjanie zaproponowali Amerykanom wykorzystywanie radaru w Azerbejdżanie, niedaleko od granicy z Iranem. Całkiem niedawno gotowość powtórzył prezydent Dmitrij Miedwiediew. Rozwijające własny system obrony przed rakietami krótkiego i średniego zasięgu NATO od dłuższego czasu współpracuje z Rosjanami w zakresie przechwytywania rakiet krótkiego zasięgu.
Rozmowy Amerykanów z Rosjanami są korzystne dla Polski i całego NATO. Zwiększa się tym samym prawdopodobieństwo utworzenia wspólnego, europejsko-amerykańsko-rosyjskiego systemu przeciwrakietowego. Każda ze stron musi liczyć się bowiem z zagrożeniem ataku rakietowego na swoje terytorium. Za budową takiego systemu opowiadają się czołowe państwa Europy – Francja, Włochy i Niemcy. Również sekretarz generalny NATO wyraził taki pogląd stwierdzając niedawno, iż liczy na zbudowanie w przyszłości „przeciwrakietowego parasolu dla całego obszaru euroatlantyckiego". Miejmy nadzieję, że tak będzie – lepiej mieć Rosję po swojej stronie niż po przeciwnej.