Chiny roszczą sobie prawo do suwerenności nad całym Morzem Południowochińskim. Do wysp na tym akwenie - w tym Paracelskich i Spratly - roszczenia zgłaszają, w różnym zakresie, także Wietnam, Tajwan, Malezja, Brunei i Filipiny. Przypuszcza się, że w regionie tym znajdują się podmorskie złoża ropy naftowej i gazu.
Admirał Willard zapewnił w środę, że USA nie opowiadają się po żadnej ze stron sporu, ale dodał, że sprzeciwią się wszelkiemu "użyciu siły i wszelkim formom przymusu", gdyby w taki sposób któreś z państw próbowało przeforsować swe roszczenia kosztem innych krajów. Podkreślił, że siły USA pozostaną w tym regionie w nadchodzących latach, żeby zabezpieczać szlaki morskie i przestrzeń powietrzną dla potrzeb ogromnego ruchu towarowego. Wezwał rządy krajów tego regionu do inwestowania w "siły zbrojne i aparat bezpieczeństwa, żeby strzec swych wód terytorialnych".
PAP, ps