Stany Zjednoczone i Polska w lipcu 2010 roku podpisały protokół w sprawie umowy dotyczącej przyjęcia przez Polskę elementów przyszłej amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Europie, co irytuje Moskwę. Kolejny etap tego projektu został osiągnięty 3 maja po podpisaniu porozumienia pomiędzy USA i Rumunią w sprawie rozmieszczenia elementów tarczy w tym kraju.
"Same deklaracje nie wystarczą"
Moskwa, która chce by Waszyngton włączył ją do tego projektu lub wymaga przynajmniej udzielenia jej gwarancji, że instalacje te nie stanowią zagrożenia dla środków odstraszania nuklearnego, którymi dysponuje. - Możemy mówić o współpracy wyłącznie, jeśli uda nam się otrzymać gwarancje dotyczące amerykańskiej tarczy - podkreślił Trietiak, cytowany przez rosyjskie agencje. - Same deklaracje nam nie wystarczą. Potrzebujemy umowy prawnej w odpowiedniej formie - dodał.
Nowy wyścig zbrojeń
Szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej generał Nikołaj Makarow oświadczył, że projekt tarczy może doprowadzić do nowego wyścigu zbrojeń. - Rosja będzie zmuszona podjąć szereg kroków, by stawić czoła tarczy i jestem pewien, że od tej pory zacznie się nowy wyścig zbrojeń, którego nikt nie potrzebuje - powiedział generał cytowany przez Interfax. - Deklaracje strony amerykańskiej, według których tarcza w Europie nie zagraża Rosji, są według nas, na razie, twierdzeniami bez okrycia - oświadczył Makarow.
Również prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew po raz kolejny ostrzegł w środę przed nową zimną wojną jeśli Stany Zjednoczone nie włączą Rosji do projektu obrony przeciwrakietowej. Waszyngton zapewnia, że jego tarcza "nie jest skierowana przeciwko Rosji".
zew, PAP