Syn Kadafiego ma plan: Libia jak USA i Australia

Syn Kadafiego ma plan: Libia jak USA i Australia

Dodano:   /  Zmieniono: 
Saif al-Islam Kadafi (fot. Reuters/Forum) 
Syn przywódcy Libii Muammara Kadafiego Saif al-Islam przedstawił plan rozwiązania kryzysu w Libii: wybory pod nadzorem międzynarodowym i federalizm na wzór USA. W wywiadzie dla czwartkowego "Corriere della Sera" ocenił, że wybory wygra jego ojciec.
W rozmowie przeprowadzonej z wysłannikiem największej włoskiej gazety w hotelu w Trypolisie, syn Kadafiego oświadczył, że można by  przeprowadzić wybory w ciągu trzech miesięcy, a najpóźniej pod koniec roku. - A gwarancją ich przejrzystości mogłaby być obecność międzynarodowych obserwatorów. Nie wskazujemy, jakich. Akceptujemy Unię Europejską, Unię Afrykańską, ONZ, NATO - stwierdził 39-letni Saif al-Islam. - Ważne jest to, by liczenie głosów było czyste, by nie było podejrzeń o oszustwa. I wtedy świat odkryje, jak Kadafi jest wciąż popularny w  swoim kraju - zauważył.

"Większość stoi za ojcem"

- Nie mam żadnych wątpliwości: zdecydowana większość Libijczyków stoi wciąż po stronie mojego ojca i uważa powstańców za fanatycznych integrystów islamskich, terrorystów podburzanych przez zagranicę, najemników na rozkazach (prezydenta Francji Nicolasa) Sarkozy'ego -  oznajmił Kadafi junior. I zaznaczył: "Uwadze naszych rodaków nie uszło to, że sam premier marionetkowego rządu w Bengazi Mustafa Abdel Dżalil, tak jak ich dowódca wojskowy Abd al-Fatah Junis są - jak wielu innych -  ludźmi starej nomenklatury, którzy wskoczyli na powstańczy wóz w  ostatniej chwili, żałosnymi kombinatorami, sprzedawczykami". - Nie boimy się ich wcale. To marionetki Paryża, niezdolne same utrzymać się na nogach - ocenił Saif al-Islam.

Libia jak USA

Zapytany, jakie gwarancje mogą otrzymać powstańcy i ich zwierzchnicy z  Bengazi, odparł: "Trzeba to przemyśleć. Trzeba uruchomić mechanizm, by  im ich udzielić. W okresie poprzedzającym wybory trzeba wypracować nową konstytucję i całkowicie wolny system mediów". - Wierzę w Libię przyszłości, złożoną z silnych autonomii lokalnych i  słabego rządu federalnego w Trypolisie. Wzorem mogłyby być Stany Zjednoczone, Nowa Zelandia albo Australia - wyjaśnił syn Muammara Kadafiego.

"Trzeba zbudować coś nowego"

- W ostatnich miesiącach dojrzało we mnie głębokie przekonanie: Libia sprzed 17 lutego już nie istnieje. Cokolwiek się zdarzy, włącznie z  klęską militarną czy polityczną rebeliantów, nie można wrócić do tego, co było. Reżim mojego ojca, jaki rozwinął się od 1969 roku, nie żyje i  został pochowany. Wydarzenia przerosły Kadafiego, ale także Dżalila. Trzeba zbudować coś kompletnie nowego - oświadczył. Na pytanie o to, co będzie, jeśli wygrają powstańcy z Bengazi, odpowiedział: "Brawo. Kapelusze z głów. My się odsuniemy. Ale jestem pewien naszego zwycięstwa".

zew, PAP