Czeskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, iż nie może uznać werdyktu ukraińskiego sądu skazującego byłą premier Ukrainy Julię Tymoszenko na siedem lat więzienia. Według resortu wyrok może zaszkodzić unijnym aspiracjom Ukrainy.
W opublikowanym na stronach internetowych MSZ w Pradze komunikacie podkreślono, że Czechy nie mogą uznać wyroku, który na mocy niedoskonałego, czy przestarzałego prawa, mógłby zostać wykorzystany na czyjąś korzyść w walce politycznej. "Krok ten, mimo że wydany przez sąd zgodnie z prawem, jasno wskazuje na znaczne różnice w rozumieniu sprawiedliwości i na rozdział między odpowiedzialnością karną, a polityczną w UE i na Ukrainie, a także odsłania rozbieżności w ich kulturach prawnych" - podkreśliło ministerstwo.
Resort podkreślił, iż nie chce udzielać Ukrainie żadnych lekcji. Zaznaczył jednak, że Czechy "życzą sobie, aby ich europejski sąsiad - Ukraina - był krajem wolnym, niepodległym, bez więźniów politycznych i z otwartym, pluralistycznym systemem politycznym, gdzie wola narodu wyrażona w wyborach będzie decydować o jego przyszłości". "Wtedy Republika Czeska będzie gotowa przyjąć wniosek Ukrainy o członkostwo w UE" - podkreśliło MSZ.
Była premier Ukrainy, a obecnie opozycyjna polityk została skazana przez sąd rejonowy w Kijowie na siedem lat więzienia za nadużycia przy zawieraniu kontraktów gazowych z Rosją w 2009 roku. Sąd nakazał jej też wypłacenie państwowej firmie paliwowej Naftohaz Ukrainy odszkodowania w wysokości 1,5 mld hrywien (ok. 600 mln złotych).PAP, arb
