Według zachodnich agencji "Gołos", który jest w Rosji jedyną niezależną od władz organizacją zajmująca się nadzorowaniem naruszeń prawa wyborczego, zarejestrował i umieścił na swojej stronie internetowej już ponad 5 300 skarg na przebieg przygotowań do niedzielnych wyborów parlamentarnych. W większości dotyczyły one rządzącej partii Jedna Rosja. 2 grudnia "Gołos" został skazany przez sąd w Moskwie na karę grzywny w wysokości 30 tys. rubli (ok. 700 euro) za naruszenie prawa wyborczego, które miało polegać na opublikowaniu w internecie wyników sondaży opinii publicznej na pięć dni przed wyborami.
"Gołos" został też zaatakowany przez podporządkowaną Kremlowi telewizję NTV, która oskarżyła organizację o otwarte wspieranie partii opozycyjnych i usiłowanie zdyskredytowania niedzielnych wyborów parlamentarnych. W programie pokazano fragment wystąpienia 27 listopada na zjeździe partii Jedna Rosja jej przewodniczącego, premiera Władimira Putina, który porównał rosyjskie organizacje pozarządowe zajmujące się wyborami i wspierane finansowo przez Zachód do "Judasza".
Według Szybanowej ostatni incydent wpisuje się w kampanię przeciwko organizacjom pozarządowym, aby "siedziały cicho". - Chcieli zmusić nas poprzez sąd, abyśmy siedzieli cicho, lecz to się nie udało. Teraz próbują zmusić mnie do opuszczenia kraju - podkreśliła Szybanowa, która 7 grudnia ma przedstawić eurodeputowanym w Strasburgu raport w sprawie nieprawidłowości wyborczych.
PAP, arb