Wojsko Tajlandii przyznało, że na jego radarach 8 marca pojawił się punkt, który mógł być zaginionym samolotem Malaysia Airlines, jednak nie zwrócono na tę sytuację uwagi, a ponadto nikt nie pytał o możliwość takiego zdarzenia - donosi portal Metro.co.uk.
Jak przyznali tajscy oficerowie, prosząc o zachowanie anonimowości punkt który pojawił się na radarach mógł być samolotem, który obsługiwał lot MH370. Gdy został dostrzeżony kierował się w kierunku cieśniny Malacca.
Rzecznik sił powietrznych Tajlandii zapytany, dlaczego tak długo zwlekano z ujawnieniem informacji przyznał, że "Tajskie Królewskie Siły Powietrzne zajmują się jedynie zagrożeniami dla tego kraju". Ponadto nikt nie pytał wcześniej o możliwość takiego zdarzenia.
Boeing 777 zaginął 8 marca. Na jego pokładzie było 239 osób oraz według nieoficjalnych doniesień kilka ton złota . Maszyna leciała z Kuala Lumpur do Pekinu, jednak po kilku godzinach lotu zniknęła z radarów. W poszukiwania zaangażowanych jest 26 państw.
Metro.co.uk ml
Rzecznik sił powietrznych Tajlandii zapytany, dlaczego tak długo zwlekano z ujawnieniem informacji przyznał, że "Tajskie Królewskie Siły Powietrzne zajmują się jedynie zagrożeniami dla tego kraju". Ponadto nikt nie pytał wcześniej o możliwość takiego zdarzenia.
Boeing 777 zaginął 8 marca. Na jego pokładzie było 239 osób oraz według nieoficjalnych doniesień kilka ton złota . Maszyna leciała z Kuala Lumpur do Pekinu, jednak po kilku godzinach lotu zniknęła z radarów. W poszukiwania zaangażowanych jest 26 państw.
Metro.co.uk ml