Najpierw z udziału w rozpisanych na 5 października wyborach zrezygnował w miniony czwartek popularny deputowany Asłanbek Asłachanow, a wieczorem tego samego dnia Sąd Najwyższy Czeczenii unieważnił kandydaturę znanego przedsiębiorcy, multimilionera Malika Sajdułłajewa.
Obaj podzielili tym samym los innego kandydata - biznesmena Husejna Dżabraiłowa, który na początku września wycofał się w niejasnych okolicznościach.
Po rezygnacji całej trójki popierany przez Kreml Achmad Kadyrow nie ma już praktycznie poważnych konkurentów i może być niemal pewien zwycięstwa, choć na liście kandydatów znajduje się jeszcze sześć osób - wykładowca uniwersytetu w Groznym Awchat Chanczukajew, wicedyrektor firmy "Groznieftgaz" Kudus Sadujew, zdymisjonowany niedawno przez Kadyrowa wiceszef administracji rejonu Aczchoj-Martan Szamil Burajew, emerytowany wojskowy Zajndi Mowlatow, dziennikarz Rusłan Zakrijew oraz Husejn Bejbułatow.
Wyborów nie uznają rebelianci Asłana Maschadowa, wybranego w 1997 r. separatystycznego prezydenta Czeczenii.
Wybory 5 października stanowią kolejny - po marcowym referendum konstytucyjnym - etap rosyjskiego planu pokojowego i "normalizacji" w Czeczenii. Po nich mają nastąpić wybory parlamentarne, a nowe władze czeczeńskie mają podpisać układ federalny z Moskwą.
Rosja utrzymuje w Czeczenii ok. 80 tys. żołnierzy. W ostatnich miesiącach w republice nasiliły się zamachy i walki, mimo zapewnień moskiewskich władz, że kontrolują sytuację i kontynuują proces pokojowy.
sg, pap