"Do 48 godzin przed planowanym przyjazdem osoby prywatne, grupy zorganizowane muszą się skontaktować i umówić na zwiedzanie z działem kadrowym dywizji, dziennikarze muszą się kontaktować z biurem prasowym dywizji. To jest czas potrzebny na zorganizowanie takiej wizyty" - oświadczył ppłk Strzelecki.
Dodał, że we wszystkich przypadkach zwiedzanie ruin Babilonu ze względów bezpieczeństwa odbywa się pod eskortą wojska.
Tydzień temu 11 czerwca cywilny administrator Iraku Paul Bremer i dowódca wojsk koalicyjnych gen. Ricardo Sanchez poinformowali, że ostatnio koalicja wysłała do Babilonu zespół archeologów i irackich znawców starożytnego dziedzictwa kulturowego, by zbadali bieżący stan stanowisk archeologicznych na terenie Obozu Babilon (którego wojskowa nazwa brzmi Obóz Alfa). Poleciły też wszcząć dochodzenie wyjaśniające, czy przy zakładaniu i rozbudowie Obozu Babilon, głównej bazy dywizji wielonarodowej pod polskim dowództwem, nie ucierpiały stanowiska archeologiczne na terenie starożytnego Babilonu.
Tymczasem polskie dowództwo, które wiedziało o wysłaniu przez władze koalicyjne zespołu archeologów do Babilonu, było całkowicie zaskoczone informacją o wszczęciu dochodzenia, tym bardziej, że nie zostało o tym oficjalnie poinformowane. Rzecznik dywizji ppłk Robert Strzelecki zapewnił, że miejsca cenne pod względem archeologicznym są oznaczone i znajdują się pod stałą opieką polskich archeologów, a wszelkie prace, takie jak rozbudowa lądowiska dla śmigłowców, wymagają ich zgody. Wywóz drobnych zabytkowych przedmiotów uniemożliwiają drobiazgowe kontrole prowadzone przez specjalnie przeszkolonych żandarmów - zapewniał rzecznik.
Zaskoczony był również rzecznik Sztabu Generalnego WP w Warszawie płk Zdzisław Gnatowski. "Nikt nigdy nie zgłaszał do nas jakichkolwiek skarg na niszczenie stanowisk archeologicznych w Babilonie. (...) Nasz udział w jakichkolwiek zniszczeniach jest nieprawdopodobny" - mówił Gnatowski, przypuszczając, że to jakieś nieporozumienie.
Według amerykańskiej agencji prasowej Associated Press zespół archeologów skierowano do Babilonu 27 maja. Jak poinformowała anonimowa rzeczniczka władz koalicyjnych, zespół, w którego skład weszło dwóch polskich archeologów, Irakijczyk z państwowego Departamentu Starożytności, wysoki rangą doradca władz koalicyjnych do spraw kultury oraz konsultant, miał zameldować, że "być może doszło już do pewnych uszkodzeń". Bremer i Sanchez mieli oprzeć na ustaleniach zespołu decyzję o wszczęciu dochodzenia, które ma wyjaśnić, czy przy zakładaniu i rozbudowie Obozu Alfa wojsko nie naruszało stanowisk archeologicznych.
Równocześnie Bremer i Sanchez wezwali przedsiębiorstwa pracujące dla bazy, aby wstrzymały wszelkie działania, które mogłyby spowodować szkody archeologiczne. Zalecili też, aby rozpocząć planowanie przeniesienia wojsk stacjonujących w bezpośrednim pobliżu stanowisk archeologicznych. Poinformowali ponadto, że rozważa się zadośćuczynienie, gdyby dochodzenie stwierdziło szkody. Cytowana przez AP rzeczniczka władz koalicyjnych powiedziała, że polecenia wydane przez Bremera i Sancheza noszą daty 1 i 2 czerwca.
Dywizja pod polskim dowództwem przejęła Obóz Alfa od amerykańskiej piechoty morskiej we wrześniu. Kiedy Amerykanie wybierali Babilon na miejsce bazy, kierowali się między innymi chęcią uchronienia starożytnych ruin i zabytków przed plagą powojennego szabrownictwa.
Babilon jest jednym z najważniejszych zabytków Iraku. Na obszarze starożytnego miasta znajdowały się kiedyś 52 świątynie, z których na razie odnaleziono zaledwie kilka. Według Herodota w Babilonie znajdowały się wiszące ogrody Semiramidy, jeden z siedmiu cudów świata starożytnego. Były one częścią pałacu króla Nabuchodonozora, który rozbudował Babilon w VI w. p.n.e.
em, pap