W poniedziałek na polecenie centralnej komisji wyborczej powtórne przeliczono głosy w stu lokalach wyborczych w kilku miastach - Teheranie, Isfahanie, Komie i Meszhedzie. W Teheranie miało zostać sprawdzonych 40 lokali wyborczych, a w pozostałych miastach - po 20. Kontrola została zarządzona w odpowiedzi na zarzuty o manipulację, wysunięte przez kilku kandydatów z obozu reformatorów.
Według oficjalnych danych, w piątkowych wyborach uważany za umiarkowanego były prezydent i faworyt elekcji Akbar Haszemi Rafsandżani zdobył co prawda najwięcej, bo 21 proc. głosów, ale niespodziewanie na drugie miejsce wysunął się były burmistrz Teheranu, konserwatysta Mahmud Ahmadineżad. Zmierzy się więc on w drugiej turze wyborów z Rafsandżanim. Sondaże przewidywały natomiast, że do drugiej tury oprócz Rafsandżaniego, przejdzie kandydat reformatorów, Mostafa Moin.
Według innego kandydata na prezydenta, reformatora Mehdiego Karrubiego, Ahmedineżad znalazł się w drugiej turze, ponieważ głosowały na niego organizacje wojskowe. Nie wdając się w szczegóły dodał, że organizacje te złamały prawo.
Według oficjalnych danych, w piątkowych wyborach Akbar Haszemi Rafsandżani zdobył 21 proc. głosów. Na drugim miejscu uplasował się 49-letni Mahmud Ahmadineżad z 19,48 proc. poparcia, a Mehdi Karrubi zajął trzecią pozycję i zdobył 17,28 proc. głosów.
ss, em, pap