W szkole jakoś nie interesowałem się historią, pewnie dlatego, że było to historia głównie wojen i powstań, a ten aspekt mało mnie ciekawi. Albo może było jeszcze za wcześnie. Bardzo wiele tematów w nauczaniu licealnym trafiło kulą w płot po prostu dlatego, że byłem jeszcze za mało dojrzały i zbyt skupiony na innych sprawach, takich jak odkrywanie seksu i zajmowaniem się problemem, w jakiej firmy dżinsach pojawić się w szkole. Cóż, raz się ma czternaście, piętnaście, szesnaście lat.
Czytaj też:
Artysta wyznaje: Na studiach chlałem jak dziki, dziś już nie piję. „Budzę się świeżutki”
Ale potem sam zacząłem wypożyczać z biblioteki grube tomiska na te same tematy, które wcześniej, kiedy mnie zmuszano, tak mało mnie obchodziły. I tu moja fascynacja historią, a szczególnie historią dyktatur. Jak niezwykle podobne są do siebie mechanizmy, bez względu na to, czy mamy do czynienia z carską Rosją, faszyzmem, komunizmem, czy cesarstwem Haile Selassie.
Jedną ze wspólnych cech tych ustrojów było forsowanie dzikiej dzietności za wszelką cenę i absolutny zakaz aborcji.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.