
Okazuje się, że obywatelom jest obojętne, jakie są koszty leczenia - kasy chorych to rejestrowały, a w NFOZ trudno będzie to określić. Prawie wszyscy doceniają pożytki z istnienia konkurencji na przykład w handlu, ale nie chcą konkurencji w służbie zdrowia. Wystarcza poczucie, że państwo czuwa, choćby poziom i jakość opieki medycznej były znacznie niższe niż w innych usługach.
A może pójść na całość i połączyć wszystkie przychodnie w kraju w jedną Narodową Przychodnię przy Ministerstwie Zdrowia? Dyrektorem zostałby minister Mariusz Łapiński. Potem Jarosław Kalinowski mógłby reaktywować PGR-y (Polacy też żałują, że je zlikwidowano), Wiesław Kaczmarek znacjonalizowałby Wedla i inne sprywatyzowane firmy, a Marek Pol zająłby się rozdawaniem talonów na samochody. Aż obudzilibyśmy się w PRL.
Więcej możesz przeczytać w 40/2002 wydaniu tygodnika Wprost .
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.