W zeszłym tygodniu węgierski premier postanowił ponownie wstrząsnąć swoimi zachodnimi partnerami. – Kryzys finansowy pokazał nam, że liberalne państwa demokratyczne nie są w stanie pozostać konkurencyjne w skali globalnej – błysnął refleksją, przekonując rodaków, że w ich miejsce należy stworzyć demokratyczne „państwo nieliberalne” oparte na narodowych fundamentach. Dorzucił przykłady takich krajów: Rosja, Turcja, Chiny.
Węgry Orbána zwiększają obroty handlowe z Rosją, Chinami, Kazachstanem i Azerbejdżanem. Eksperci twierdzą, że premier z admiracją spogląda na praktykowany tam model kapitalizmu: niedemokratyczny i kontrolowany przez państwo. Cała narodowa prawica, od Orbánowskiego Fideszu po faszyzujący Jobbik, z lubością rozprawia o schyłku Zachodu. Sam Viktor Orbán krytykuje unijne sankcje nałożone w zeszłym tygodniu na Rosję. – Jesteśmy solidarni z Ukraińcami, ale nie możemy zapominać o naszych własnych interesach.
Musimy się troszczyć o bezpieczeństwo dostaw energii – mówił. I dodawał: – Nie należy izolować Rosji. Poza interesami i energią, które łączą Węgry z Rosją, w wielu sprawach Władimir Putin Orbánowi po prostu imponuje. Coraz częściej pomysły na rządzenie węgierski premier czerpie prosto z Kremla.
USTA PUTINA
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.