Kozakiewicz mówi również, że na bieżąco śledzi to, co dzieje się w kraju. - Rok szkolny właśnie się skończył, więc mam więcej czasu, by myśleć o Polsce. Oczywiście – codziennie jest polska telewizja i gazeta. Mój szwagier jest też alfą i omegą, jeśli chodzi o polską politykę. Jeśli z nim siądę, to dyskusje są bardzo długie - dodaje.
Na pytanie, czy pomysł startu w wyborach nie jest po prostu chęcią zapewnienia sobie dobrze płatnej pracy, Kozakiewicz stanowczo stwierdza: - Skąd! Ja zaraz wsiadam w samochód, jadę z moimi zawodnikami na zawody. Wracam po 22. Jak jest szkoła, to pracuję od 8 do 16. Potem mam trening z chłopakami. Jestem aktywnym człowiekiem, który chciałby jeszcze coś zrobić w życiu. Mam medal olimpijski. Leży elegancko na półce. I co? Przecież nie będę cały czas patrzył i myślał o tym, że kiedyś coś zrobiłem. Ludzie, którzy tak myślą i siedzą, to kończą w rynsztokach i czekają, żeby ktoś rzucił im złotówkę na piwo.
Jakie poglądy ma Władysław Kozakiewicz? - Zdecydowanie liberalne. Jestem otwarty na świat. Jestem liberalny i gospodarczo, i światopoglądowo - mówi i tłumaczy, dlaczego wystartuje z list ludowców. - PSL jest marką w Europie, to ponad 100 lat tradycji. Ludzie wierzą w tę partię.
O tym, czy Władysław Kozakiewicz zagłosuje za likwidacją KRUS oraz za podatkiem liniowym, a także o tym z jakiej rodziny pochodzi i co myśli o Polsce, czytaj w poniedziałkowym numerze tygodnika "Wprost", w rozmowie Tomasza Machały