Dowództwo Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej przekazało w komunikacie z 30 stycznia, że nad Arktyką pojawiły się rosyjskie samoloty bojowe. Siły zbrojne zdecydowały się na reakcję i poderwały z ziemi kilka maszyn. NORAD nie wskazało, kiedy dokładnie doszło do zdarzenia, jednak wiadomo, że miało ono miejsce w ostatnim tygodniu stycznia.
USA i Kanada poderwała myśliwce. Rosjanie pojawili się nad Arktyką
Maszyny należące do armii, której zwierzchnikiem jest Władimir Putin, znalazły się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. Dowództwo nie traktowało ich jako „zagrożenie”. Myśliwce CF-18, a także tankowiec powietrzny posłano wyłącznie w celu „monitorowania aktywności” rosyjskich samolotów bojowych.
Warto dodać, że do wielo-resortowych samolotów z Kanady wkrótce dołączyły także myśliwce wielozadaniowe F-16, należące do Stanów Zjednoczonych, razem z dwoma tankowcami. Towarzyszył im również samolot Boeing E-3 Sentry, czyli maszyna służąca do wczesnego ostrzegania i dozoru przestrzeni powietrznej.
Po kilku godzinach dowództwo postanowiło skierować nad Arktykę kolejne dwie F-16. Zaznaczono jednak, że nie była to reakcja na „zagrożenie”.
Wojna w Ukrainie. Rumuni poderwali samoloty
Niedawno informowaliśmy o poderwaniu myśliwców przez Rumunów, w związku z naruszeniem przestrzeni powietrznej państwa po rosyjskim ataku w Ukrainie. Tamtejsze ministerstwo obrony narodowej przekazało, że Rosjanie wznowili ataki dronami na infrastrukturę portową i cele cywilne. Obrano targety w pobliżu granicy z Rumunią.
W połowie stycznia, późno w nocy, myśliwce ruszyły do miejsca zdarzenia, by po około dwóch godzinach powrócić do bazy. Przy okazji incydentów Rumuni potępili rosyjskie ataki. Kilka dni wcześniej także norweskie F-35, które stacjonują w Polsce, poderwano ze względu na sporą liczbę rosyjskich samolotów w przestrzeni powietrznej.
Czytaj też:
Byli w Rosji 16 lat. Właśnie się wycofująCzytaj też:
Zdewastowano nagrobek Le Pena. „Myślisz, że nas zastraszysz?”