Partacz, czy zawodowiec?

Partacz, czy zawodowiec?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Sposób, w jaki Sarkozy poradzi sobie ze strajkami, pokaże, czy nowy prezydent rzeczywiście jest takim ideałem, jak wydawało się Francuzom podczas wyborów.
Francuskie związki zawodowe bawią się z rządem w przeciąganie liny. Dobrze wiedzą, że obecne strajki nic nie dadzą – Sarkozy cieszy się zbyt dużym poparciem wśród Francuzów, by zmusić go do wycofania się z zaplanowanych reform. Ale to dopiero początek. Na razie protesty dotyczą próby zmniejszenia ulg emerytalnych. Sarkozy na najbliższe miesiące zapowiedział równie radykalne zmiany jeszcze w trzech innych sferach życia, w tym tak kluczowych jak system emerytalny, czy prawo pracy. Łatwo sobie wyobrazić, jak burzliwe strajki wywołają przymiarki do tych reform, skoro próba odebrania części przywilejów kolejarzom prawie sparaliżowała Francję na tydzień.

Teraz okaże się, czy Sarkozy – który do prezydentury przygotowywał się od początku XXI wieku – dobrze odrobił pracę domową tworząc swój rząd. Kluczowe w tej sprawie są dwa nazwiska: Xaviera Bertranda, ministra pracy oraz Raymonda Soubie’a, doradcy prezydenta ds. społecznych. Pierwszy opracował wszystkie reformy i teraz musi przekonać rząd, że ich realizacja naprawdę się opłaca. Drugi musi znaleźć taką metodę negocjacji ze strajkującymi, aby ich przekonać do sensu reform. Już raz się sprawdził – w 1974 roku, gdy był doradcą premiera Jacquesa Chiraca i pomógł ugasić gigantyczny strajki poczty i telekomunikacji. Wtedy zaimponował zimną krwią podczas długich negocjacji. Teraz także będzie jej potrzebował, by wyprowadzić rząd na prostą. Inaczej łatka partacza przylgnie do Sarkozy’ego szybciej niż do jakiegokolwiek prezydenta V Republiki.