W wywiadzie dla dziennika "Daily Telegraph" niemiecki historyk wezwał Brytyjczyków do likwidacji "białych plam" w historii ostatniej wojny. "Czy chcecie być członkami narodu, który nie zna swej własnej historii? Musicie spojrzeć w twarz przeszłości" - powiedział Friedrich, którego wypowiedź cytuje agencja dpa.
Protesty brytyjskiej opinii publicznej wywołała ostatnia książka Friedricha "Pożar: Niemcy obiektem nalotów 1940-1945". Fragmenty kontrowersyjnej książki publikuje od początku bieżącego tygodnia dziennik "Bild-Zeitung". Ostatnio zamieszczono fragment dotyczący prowadzonych przez brytyjskie ministerstwo lotnictwa prac nad rozwojem bomb zapalających tak, aby powodowały jak największe szkody. Zastosowana taktyka polegała na użyciu bomb minowych, których zadaniem było zniszczenie dachów i okien w gęsto zabudowanym terenie. Pozbawione dachów i okien domy stawały się "kominami", przyśpieszającymi szybkie palenie się konstrukcji budynku.
Brytyjskie media zawężają dyskusję o książce do problemu, czy można uznać premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla za zbrodniarza wojennego. "Jestem historykiem, ocena faktów nie jest moim zadaniem - twierdzi Friedrich. - To sami Brytyjczycy wyciągnęli wniosek, że Churchill był zbrodniarzem wojennym".
Friedrich zastrzegł, że "w obliczu stosów trupów", za które odpowiedzialni są naziści, niemieckich ofiar nie wolno traktować jako "argumentu przetargowego". Zdaniem niemieckiego historyka, należało jednak pokazać, że po stronie niemieckiej także były niewinne ofiary.
Brytyjski historyk Correlli Barnett skrytykował niemiecką publikację jako "niebezpieczną próbę napisania historii na nowo". Publikowane fragmenty zaszkodzą wizerunkowi demokratycznych Niemiec i wzmocnią radykalną prawicę - twierdzi Barnett. W środowym "Daily Mail" Barnett nazwał książkę Friedricha "naigrywaniem się ze sprawiedliwości". "Pan Friedrich zapomniał zapewne, że niemieckie lotnictwo w 1940 r. atakowało o każdej porze dnia i nocy brytyjskie miasta". Za najbardziej niebezpieczną brytyjski hitoryk uznał próbę "moralnego zrównoważenia" zbrodni nazistów i postępowania Churchilla.
Według oficjalnych danych, w ostatniej fazie wojny od stycznia do maja 1945 r. w wyniku nalotów lotniczych w Niemczech zginęło 130 tys. osób.
Z wyliczeń Friedricha wynika, że w wyniku nalotów dywanowych w gruzach legło 161 miast oraz 850 mniejszych miejscowości i wsi. Zniszczenie wielu z nich nie było uzasadnione wojskowo, lecz miało za zadanie "ukaranie Niemców" - podkreśla niemiecki historyk.
sg, pap