- Witam p. Teresę Strzelec z powrotem w ojczyźnie. Gratuluję służbie konsularnej i wszystkim w MSZ RP, którzy na ten rezultat zapracowali - napisał Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych na Twitterze.
Polka, której od ponad miesiąca reżim Łukaszenki nie chciał wypuścić z Białorusi, 8 kwietnia ogłosiła głodówkę. Protestowała na terenie polskiego konsulatu w Brześciu przeciwko bezczynności i nieskuteczności Polski w jej sprawie.
Rok temu Polka pojechała do Mińska na wycieczkę. Auto się zepsuło i zostawiła je w białoruskim warsztacie. Bez zgody kobiety, jej autem jeździł syn właściciela warsztatu. Gdy zatrzymała go policja auto zostało zarekwirowane i trafiło do składu celnego. Zgodnie z białoruskim prawem cudzoziemiec nie może użyczać swojego auta. Brzeski sąd uchylił konfiskatę mienia, zobowiązał jednak Polkę do zapłaty cła i podatków wraz z odsetkami w sumie blisko 16 tysięcy euro. Auto jednak celnicy wcześniej zdążyli sprzedać. Gdy Polka przyjechała do Brześcia anulowano jej wizy i zażądano uiszczenia "zaległych opłat".
Teresa Strzelec nie zapłaciła. W jej sprawie interweniował nasz MSZ i Ambasada Polski w Mińsku.
Ostatecznie białoruskie władze oświadczyły, że Polce pozwolono na wyjazd ze względów humanitarnych. O godz. 11: 00 Teresie Strzelec wydano nową wizę wyjazdową.
jc, polskieradio.pl