William "Wild Bill" Guarnere weteran II wojny światowej, którego historia została przedstawiona w miniserialu "Kompania braci".
William "Wild Bill" miał 90 łat. Zmarł w sobotę w szpitalu w Filadelfii z powodu pęknięcia tętniaka - podaje TVN24.
- Miał dobre, długie życie. Wiele podróżował i zrobił wszystko, co mógł, aby dobrze żyć - powiedział William Guarnere Jr, syn Williama "Wild Billa" Guarnere'a, informując media o śmierci swojego sławnego ojca.
"Wild Bill" - taki przydomek zyskał przez nienawiść do Niemców, którą czuł po śmierci swojego brata walczącego przeciwko niemieckiej armii pod Monte Cassino.
"Wild Bill" podczas II wojny światowej był sierżantem 506 Spadochronowego Pułku Piechoty, będącego częścią 101 Dywizji Powietrzno-Desantowej Armii Stanów Zjednoczonych. W czasie bitwy o Ardeny stracił nogę. Za heroizm uhonorowano go Srebrną Gwiazdą, a także dwiema Brązowymi Gwiazdami i trzema Purpurowymi Sercami.
- Choć dzięki serialowi i książce zyskał sławę, nigdy się nie zmienił. Przez ponad 60 lat mieszkał w zwykłym szeregowcu w południowej części Filadelfii, pracował na budowie, choć musiał to z czasem rzucić z powodu amputacji nogi, imał się różnych zajęć, aby z czasem poświęcić się działalności w organizacjach weteranów wojennych - opowiada jego syn.
TVN24, tk
- Miał dobre, długie życie. Wiele podróżował i zrobił wszystko, co mógł, aby dobrze żyć - powiedział William Guarnere Jr, syn Williama "Wild Billa" Guarnere'a, informując media o śmierci swojego sławnego ojca.
"Wild Bill" - taki przydomek zyskał przez nienawiść do Niemców, którą czuł po śmierci swojego brata walczącego przeciwko niemieckiej armii pod Monte Cassino.
"Wild Bill" podczas II wojny światowej był sierżantem 506 Spadochronowego Pułku Piechoty, będącego częścią 101 Dywizji Powietrzno-Desantowej Armii Stanów Zjednoczonych. W czasie bitwy o Ardeny stracił nogę. Za heroizm uhonorowano go Srebrną Gwiazdą, a także dwiema Brązowymi Gwiazdami i trzema Purpurowymi Sercami.
- Choć dzięki serialowi i książce zyskał sławę, nigdy się nie zmienił. Przez ponad 60 lat mieszkał w zwykłym szeregowcu w południowej części Filadelfii, pracował na budowie, choć musiał to z czasem rzucić z powodu amputacji nogi, imał się różnych zajęć, aby z czasem poświęcić się działalności w organizacjach weteranów wojennych - opowiada jego syn.
TVN24, tk
