Dyplomata przyjechał do Słupska (Pomorskie) z jednodniową kurtuazyjną wizytą, której głównym celem - jak wyjaśnił - było "wsłuchanie się w postulaty i obawy zgłaszane przez władze regionu".
"Zamiarem narodu amerykańskiego i prezydenta (George'a) Busha jest, by powstanie bazy w Redzikowie odbyło się harmonijnie, żeby została nawiązana owocna współpraca z lokalną społecznością tak, by za 10 lat można było uznać, że był to pozytywny impuls ekonomiczny" - podkreślił Ashe w rozmowie z dziennikarzami.
Jego wizyta na ziemi słupskiej rozpoczęła się od trwającego godzinę spotkania ze słupskimi samorządowcami.
Starosta słupski Sławomir Ziemianowicz powiedział po tych rozmowach dziennikarzom, że ambasador zapewnił, iż "tworzenie bazy w Redzikowie będzie się odbywać w ścisłej współpracy z lokalną społecznością, a uciążliwość antyrakietowej bazy ma się zamknąć wyłącznie w jej granicach".
"Usłyszeliśmy, że baza będzie impulsem rozwojowym i będzie pozytywnie oddziaływała na region i nie doprowadzi do ograniczenia działalności gospodarczej" - dodał Ziemianowicz.
Podczas briefingu prasowego Ashe ocenił, że ulokowanie bazy w Redzikowie "zwiększy zainteresowanie regionem wśród amerykańskich inwestorów". Ambasador zastrzegł, że choć nie jest w stanie, ani nie może nakazać żadnej amerykańskiej firmie rozpoczęcia tutaj działalności, to samą budowę bazy należy traktować w kategoriach dużej inwestycji.
Victor Ashe podkreślił też, że strona amerykańska "nie pozostanie głucha na głosy tych, którzy są niezadowoleni z lokalizacji bazy".
"Będziemy starali się wsłuchiwać w ich zastrzeżenia i współpracować z nimi" - powiedział dyplomata.
W trakcie wizyty Ashe zwiedził teren przyszłej bazy w Redzikowie i przylegające do niej osiedle mieszkaniowe, obejrzał Słupską Specjalną Strefę Ekonomiczną oraz nową, częściowo już wybudowaną siedzibę Szpitala Wojewódzkiego. Spotkał się ze także studentami Wyższej Hanzeatyckiej Szkoły Zarządzania oraz z proboszczem jednej ze słupskich parafii.
Podsumowując pobyt w Słupsku i Redzikowie Victor Ashe powiedział, że "było to bardzo udane osiem godzin". Zapowiedział jednocześnie, że szykuje się już do drugiej wizyty, w czasie której zamierza spotkać się z mieszkańcami Redzikowa.
Pytany przez dziennikarzy, czy przy budowie bazy przeciwrakietowej nie dojdzie do wysiedleń, Ashe odparł, że "nie wydaje mu się, by było to konieczne".
Według Ziemianowicza w czasie wizyty ze strony ambasadora padła ważna deklaracja o współpracy i asymilacji żołnierzy z bazy z lokalną społecznością.
"Myślę, że będziemy w stanie funkcjonować i współpracować z Amerykanami, tak jak z każdą jednostką wojskową w Słupsku, a współpraca z wojskiem dotychczas była dobra. Nie zakłada się, że baza będzie zamknięta i nikt nie wyjdzie z niej na zewnątrz. Żołnierze i cywilni pracownicy bazy, których łącznie ma być 500, będą mogli korzystać ze wszystkich zewnętrznych usług związanych z rozrywka, kulturą i zakupami" - powiedział Ziemianowicz.
Pod koniec sierpnia w Warszawie sekretarz stanu USA Condoleezza Rice i szef MSZ Radosław Sikorski podpisali umowę w sprawie instalacji w Polsce elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Tarcza ma chronić terytorium USA, ich wojska oraz terytoria sojuszników z NATO przed atakiem rakietowym. W Polsce ma powstać baza 10 rakiet przechwytujących pociski dalekiego zasięgu wystrzelone w Azji. W Czechach zainstalowany będzie radar.
ND, PAP