Aparat Lucas CPR to przenośne urządzenie pneumatyczne zasilane tlenem lub powietrzem. Automatycznie wykonuje zewnętrzny masaż serca przez ucisk klatki piersiowej na głębokość 4-5 cm i w tempie ok. 100 uciśnięć na minutę - czyli zgodnie z wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji - poinformowała rzeczniczka prasowa szpitala Adriana Sikora.
Zainstalowanie urządzenia na klatce piersiowej trwa kilkadziesiąt sekund. Polega na wsunięciu pod plecy deski stabilizującej, nałożeniu górnej części w postaci podkładki uciskającej oraz zapięciu rąk pacjenta pasami mocującymi. Konstrukcja urządzenia pozwala na prowadzenie defibrylacji pacjenta bez konieczności zdejmowania aparatu.
"Jego główną zaletą jest to, że w przeciwieństwie do ratownika aparat się nie męczy. Często reanimacja musi trwać ponad pół godziny. Ratownik jest tylko człowiekiem i średnio po kilkunastu minutach opada z sił. W czasie kiedy aparat dokonuje kompresji klatki piersiowej ratownik czy lekarz może podejmować inne decyzje medyczne np. jakie leki zastosować czy gdzie przewieźć pacjenta" - podkreśliła rzeczniczka.
Aparat można stosować także podczas transportu pacjenta do szpitala. "Normalnie nie można wykonywać resuscytacji krążeniowej, gdy karetka czy helikopter transportujący pacjenta jest w ruchu. Natomiast ten aparat taką możliwość daje" - zaznaczyła Sikora.
Jej zdaniem, choć użycie aparatu może doprowadzić do złamania żeber u ratowanego pacjenta, to jednak statystyki pokazują, że procent takich przypadków jest podobny do resuscytacji krążeniowych wykonywanej przez ludzi. Aparatu nie można jednak stosować u dzieci.
Szpital im. Kopernika w Łodzi jest pierwszą placówką medyczną w Polsce, która kupiła takie urządzenie. Zakup sfinansował Urząd Marszałkowski, któremu podlega placówka. Według nieoficjalnych informacji, aparat wkrótce być może trafi także do karetek reanimacyjnych w Płocku.
Według Sikory, do tej pory przy użyciu tego urządzenia w łódzkim szpitalu przeprowadzono dwie skuteczne reanimacje pacjentów.
ab, pap