16-letnia córka Magdaleny z chorobą walczy od roku. Leczyła się na oddziale psychiatrycznym. Przechodziła intensywną psychoterapię. Przyjmuje leki. Po wielu miesiącach starań jej stan się poprawił. Matka mówi, że „nareszcie poczuła się lepiej”. Na tyle lepiej, że nie miała już myśli samobójczych, zaczęła angażować się w życie szkolne, nawiązała przyjaźnie.
I wtedy, gdy pierwszy raz od dawna zaczęła robić plany na przyszłość, uśmiechać się i spotykać z ludźmi, przyszła pandemia. Przymusowe zamknięcie w domu było dla niej jak areszt. Odcięło ją od wszystkiego, co ją wzmacniało, od grona rówieśników, rytmu szkolnego.
Z dnia na dzień zaczęła słabnąć. Nie wstawała z łóżka, płakała, nie mogła spać. Pojawiły się ataki paniki, szczególnie w nocy. – Którejś nocy poczułam zapach dymu papierosowego wydostającego się z jej pokoju. Zapytałam, co się dzieje. Powiedziała mi wtedy, że zapaliła, bo tylko to pozwala jej opanować panikę, okiełznać myśli o tym, by się pociąć albo wyskoczyć przez okno. Z 9. piętra, na którym mieszkamy – opowiada mama 16-latki.
Dziewczyna jest nadal pod opieką psychologiczną i psychiatryczną, formie zdalnej, czyli telewizyt. Matka robi, co może, by ją wspierać. Przymyka oko na papierosy.
– Na razie zależy mi na tym, by jakoś przetrwać ten czas. Ale codziennie towarzyszy mi lęk o jej życie. I jestem w tym sama – mówi Magdalena.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.