Skanowanie tkanki tłuszczowej jest bardziej miarodajne w ocenie otyłości niż wskaźnik BMI. Ten ostatni jest obliczany na podstawie stosunku wagi ciała do wzrostu. Przy BMI przekraczającym 25 mówi się o nadwadze, a osoby z BMI od 30 uważa się za otyłe. Teraz uczeni z Heartlands Hospital w Birmingham sugerują, by zmienić te kryteria. Opracowali trójwymiarowy skaner, pozwalający dokładnie określić, w jakich partiach ciała nagromadziło się najwięcej tłuszczu. Stosują tę metodę od dwu lat i zauważyli, że osoby, które widzą, jak dużo tkanki tłuszczowej odłożyło się w ich organizmie, mają większą niż inni motywację do schudnięcia. Obecnie, zgodnie ze wskaźnikiem BMI, za osoby z nadwagą uznaje się ludzi z rozbudowanymi mięśniami, które są cięższe niż tłuszcz. Jeden z badanych, o wzroście 1,88 m z BMI wynoszącym 28 znalazł się na granicy otyłości. Tymczasem skaner pokazał, że ma mało tkanki tłuszczowej. Z kolei osoby słabo umięśnione - mimo nadmiernej ilości tłuszczu - nie wyglądają na otyłe, ale ich zdrowie jest zagrożone. Zbyt duża ilość tkanki tłuszczowej zaburza przemianę materii w organizmie, co prowadzi do chorób układu krążenia, cukrzycy i miażdżycy. (MF)
Więcej możesz przeczytać w 14/2007 wydaniu tygodnika Wprost .
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.