Tajemnica katastrof w trójkącie bermudzkim wyjaśniona?
Żeglarze od stuleci opowiadali historie o miejscach na morzu, gdzie statki giną bez śladu. Przykładem jest położony niedaleko Florydy trójkąt bermudzki, gdzie miało zniknąć co najmniej 50 statków i 20 samolotów (w tym eskadra pięciu bombowców Avenger). Podobne tragedie zdarzają się w niektórych rejonach Morza Północnego. Jedno z takich miejsc, położone na północny wschód od wybrzeży szkockiego Aberdeen, nazwano Witch Ground, czyli Pole Wiedźmy. Od dawna giną tam statki, a woda bulgocze czasem jak w kotle czarownicy.
To jednak nie kosmici zatapiają bez śladu statki i samoloty. Tajemniczych katastrof nie tłumaczą też anomalie pola magnetycznego. "Do zatopienia statku wystarczy podwodna erupcja metanu, gazu, który zagraża całej naszej planecie" - twierdzi Alan Judd, geolog z University of Sunderland.
cieŃ statku
Alan Judd spenetrował w rejonie trójkąta bermudzkiego podwodny krater, znany jako Witch's Hole. Na zdjęciach wykonanych za pomocą sonaru dojrzał cień czegoś, co przypominało kadłub zatopionego statku. Gdy do wraku dotarła zdalnie sterowana łódź podwodna, okazało się, że statek spoczywa płasko pośrodku krateru, jakby stał w doku. "Wyglądał, jakby się zapadł pod wodę" - wspomina Judd. Gdyby zderzył się z czymś i miał dziurę w kadłubie, musiałby tonąć jak "Titanic" - jednym końcem w dół. Dlaczego osiadł dokładnie w kraterze o średnicy zaledwie stu metrów? Zdaniem uczonego, z tego miejsca wydobył się ogromny bąbel gazu, który w mgnieniu oka może doprowadzić do zatopienia statku.
Na dnie Morza Północnego i innych akwenów znajdują się potężne złoża metanu. Ten gaz powstaje z gnijących szczątków organicznych pogrzebanych głęboko pod skałami. Wymieszany z wodą i poddany ogromnemu ciśnieniu przekształca się w postać uwodnioną - swego rodzaju metanowy lód. Gdy bryła takiego "lodu" oderwie się od złoża i rozmarznie, zamienia się w gigantyczne bąble gazu. "Zmniejszają one gęstość wody" - tłumaczy Judd. Zgodnie z prawem Archimedesa, pływają obiekty mające mniejszą gęstość niż otaczający je płyn. Spieniona metanem woda może być lżejsza od powietrza. Statek nie może się utrzymać na jej powierzchni - zapada się, jakby wpadł do gigantycznej studni.
"Przypuszczaliśmy, że wznoszący się gaz może tworzyć prądy wodne, które utrzymają statek na powierzchni" - mówi Bruce Denardo z Naval Postgraduate School w Monterey. Eksperymenty nie potwierdziły tej teorii. Wydrążone stalowe kulki imitujące statki tonęły. Uczeni nie potrafią jedynie przewidzieć, gdzie i kiedy nastąpi erupcja - nie wiedzą, gdzie dokładnie znajdują się podwodne złoża metanu. Wyniki badań zainteresowały wojskowych, którzy chcieliby wykorzystać "bombę bąbelkową" do zatapiania wrogich okrętów.
Wydobywające się spod wody bąble mogą eksplodować. Metan jest łatwopalny, a wymieszany z powietrzem staje się wybuchowy. Wystarczy piorun lub spadający meteoryt, by doszło do eksplozji. W ten sposób można wytłumaczyć wiele tajemniczych zjawisk atmosferycznych obserwowanych na morzu - ogniste kule czy grzmoty pojawiające się w czasie idealnej pogody. Samolot przelatujący w pobliżu eksplozji zostałby najprawdopodobniej rozerwany przez potężną falę uderzeniową. Amerykanie podejrzewają, że taka była przyczyna katastrofy boeinga 747, który w 1996 r. spadł do Atlantyku z 230 osobami na pokładzie.
Widmo katastrofy
Metan w atmosferze może się spalać, zużywając tlen, którego niedobory grożą wyginięciem wielu organizmów. Zdaniem paleontologów, tego typu zjawiska zdarzały się wielokrotnie w dziejach Ziemi. 250 mln lat temu doprowadziły do zagłady 95 proc. gatunków. Do atmosfery dostały się wtedy cztery biliony ton metanu. Stężenie tlenu w powietrzu spadło z 35 proc. do 12 proc.
Co by się stało, gdyby do atmosfery trafił gaz z podmorskich złóż? "Mogą do tego doprowadzić ruchy skorupy ziemskiej i wzrost temperatury wody w morzach"
- mówi dr William Dillon z US Geological Survey. Gdyby uwodniony metan został uwolniony, jego stężenie w powietrzu mog-łoby wzrosnąć trzy tysiące razy! Metan jest gazem cieplarnianym, zatrzymuje ciepło w atmosferze 22 razy silniej niż dwutlenek węgla. Możliwe, że to ten gaz w znacznym stopniu odpowiada za globalne ocieplenie (przez 200 lat jego zawartość w atmosferze wzrosła ponaddwukrotnie).
Złoża uwodnionego metanu są dwa razy bogatsze niż złoża węgla czy ropy. Gdybyśmy umieli wykorzystywać zamarznięty metan, nie musielibyśmy się martwić o energię przez tysiące lat! Wykonano już pierwsze odwierty metanowych złóż w Kanadzie. Uczeni uznali, że bezpieczniej będzie dotrzeć do gazu uwięzionego w wiecznej zmarzlinie, niż ryzykować wwiercanie się w morskie dno i podwodną erupcję. Nie wiadomo jednak, jak uwolnić zamarznięty gaz ze złoża. "Musimy się nauczyć wykrywania odpowiednio bogatych złóż. Większość z nich zawiera zbyt rozrzedzony gaz" - uważa Arthur Johnson, geolog z firmy Chevron USA Production Company. Dzięki dokładnej lokalizacji złóż metanu będzie również wiadomo, gdzie statkom i samolotom grożą katastrofy, takie jakie wciąż zdarzają się w trójkącie bermudzkim.
To jednak nie kosmici zatapiają bez śladu statki i samoloty. Tajemniczych katastrof nie tłumaczą też anomalie pola magnetycznego. "Do zatopienia statku wystarczy podwodna erupcja metanu, gazu, który zagraża całej naszej planecie" - twierdzi Alan Judd, geolog z University of Sunderland.
cieŃ statku
Alan Judd spenetrował w rejonie trójkąta bermudzkiego podwodny krater, znany jako Witch's Hole. Na zdjęciach wykonanych za pomocą sonaru dojrzał cień czegoś, co przypominało kadłub zatopionego statku. Gdy do wraku dotarła zdalnie sterowana łódź podwodna, okazało się, że statek spoczywa płasko pośrodku krateru, jakby stał w doku. "Wyglądał, jakby się zapadł pod wodę" - wspomina Judd. Gdyby zderzył się z czymś i miał dziurę w kadłubie, musiałby tonąć jak "Titanic" - jednym końcem w dół. Dlaczego osiadł dokładnie w kraterze o średnicy zaledwie stu metrów? Zdaniem uczonego, z tego miejsca wydobył się ogromny bąbel gazu, który w mgnieniu oka może doprowadzić do zatopienia statku.
Na dnie Morza Północnego i innych akwenów znajdują się potężne złoża metanu. Ten gaz powstaje z gnijących szczątków organicznych pogrzebanych głęboko pod skałami. Wymieszany z wodą i poddany ogromnemu ciśnieniu przekształca się w postać uwodnioną - swego rodzaju metanowy lód. Gdy bryła takiego "lodu" oderwie się od złoża i rozmarznie, zamienia się w gigantyczne bąble gazu. "Zmniejszają one gęstość wody" - tłumaczy Judd. Zgodnie z prawem Archimedesa, pływają obiekty mające mniejszą gęstość niż otaczający je płyn. Spieniona metanem woda może być lżejsza od powietrza. Statek nie może się utrzymać na jej powierzchni - zapada się, jakby wpadł do gigantycznej studni.
"Przypuszczaliśmy, że wznoszący się gaz może tworzyć prądy wodne, które utrzymają statek na powierzchni" - mówi Bruce Denardo z Naval Postgraduate School w Monterey. Eksperymenty nie potwierdziły tej teorii. Wydrążone stalowe kulki imitujące statki tonęły. Uczeni nie potrafią jedynie przewidzieć, gdzie i kiedy nastąpi erupcja - nie wiedzą, gdzie dokładnie znajdują się podwodne złoża metanu. Wyniki badań zainteresowały wojskowych, którzy chcieliby wykorzystać "bombę bąbelkową" do zatapiania wrogich okrętów.
Wydobywające się spod wody bąble mogą eksplodować. Metan jest łatwopalny, a wymieszany z powietrzem staje się wybuchowy. Wystarczy piorun lub spadający meteoryt, by doszło do eksplozji. W ten sposób można wytłumaczyć wiele tajemniczych zjawisk atmosferycznych obserwowanych na morzu - ogniste kule czy grzmoty pojawiające się w czasie idealnej pogody. Samolot przelatujący w pobliżu eksplozji zostałby najprawdopodobniej rozerwany przez potężną falę uderzeniową. Amerykanie podejrzewają, że taka była przyczyna katastrofy boeinga 747, który w 1996 r. spadł do Atlantyku z 230 osobami na pokładzie.

Widmo katastrofy
Metan w atmosferze może się spalać, zużywając tlen, którego niedobory grożą wyginięciem wielu organizmów. Zdaniem paleontologów, tego typu zjawiska zdarzały się wielokrotnie w dziejach Ziemi. 250 mln lat temu doprowadziły do zagłady 95 proc. gatunków. Do atmosfery dostały się wtedy cztery biliony ton metanu. Stężenie tlenu w powietrzu spadło z 35 proc. do 12 proc.
Co by się stało, gdyby do atmosfery trafił gaz z podmorskich złóż? "Mogą do tego doprowadzić ruchy skorupy ziemskiej i wzrost temperatury wody w morzach"
- mówi dr William Dillon z US Geological Survey. Gdyby uwodniony metan został uwolniony, jego stężenie w powietrzu mog-łoby wzrosnąć trzy tysiące razy! Metan jest gazem cieplarnianym, zatrzymuje ciepło w atmosferze 22 razy silniej niż dwutlenek węgla. Możliwe, że to ten gaz w znacznym stopniu odpowiada za globalne ocieplenie (przez 200 lat jego zawartość w atmosferze wzrosła ponaddwukrotnie).
Złoża uwodnionego metanu są dwa razy bogatsze niż złoża węgla czy ropy. Gdybyśmy umieli wykorzystywać zamarznięty metan, nie musielibyśmy się martwić o energię przez tysiące lat! Wykonano już pierwsze odwierty metanowych złóż w Kanadzie. Uczeni uznali, że bezpieczniej będzie dotrzeć do gazu uwięzionego w wiecznej zmarzlinie, niż ryzykować wwiercanie się w morskie dno i podwodną erupcję. Nie wiadomo jednak, jak uwolnić zamarznięty gaz ze złoża. "Musimy się nauczyć wykrywania odpowiednio bogatych złóż. Większość z nich zawiera zbyt rozrzedzony gaz" - uważa Arthur Johnson, geolog z firmy Chevron USA Production Company. Dzięki dokładnej lokalizacji złóż metanu będzie również wiadomo, gdzie statkom i samolotom grożą katastrofy, takie jakie wciąż zdarzają się w trójkącie bermudzkim.
Z wĘgla i wodoru |
---|
Metan wchodzi w skład gazu ziemnego, powstaje wskutek rozkładu materii organicznej. Jest bezbarwny i bezwonny, skrapla się dopiero w temperaturze minus 164°C. W obecności tlenu pali się niebieskim płomieniem - produktami tego procesu są dwutlenek węgla i woda. Metan jest lżejszy od powietrza i łatwo się z nim łączy, tworząc wybuchowe mieszanki. Chemicznie jest najprostszym węglowodorem - składa się z atomu węgla i czterech atomów wodoru. Powszechnie stosowany jako paliwo, ale też jako surowiec w przemyśle chemicznym i petrochemicznym. 80 proc. metanu trafiającego do atmosfery powstaje w wyniku działalności człowieka, głównie uprawy roślin i hodowli zwierząt. |
Więcej możesz przeczytać w 46/2003 wydaniu tygodnika Wprost .
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.