62. ROCZNICA WYBUCHU POWSTANIA WARSZAWSKIEGO Skrzydła Warszawy Bombowiec Liberator B-24J-45-CF o numerze seryjnym 44-10395 wyprodukowano w Fort Worth w Teksasie. Samolot przydzielono do polskiej jednostki na początku lipca 1944 r. Do ostatniego lotu - z Włoch do powstańczej Warszawy - poprowadził go kapitan Zbigniew Szostak. Na pokładzie byli także Stanisław Daniel, Stanisław Malczyk, Tadeusz Dubowski, Józef Bielicki, Wincenty Rutkowski i Józef Witek. B-24 z pomocą dla powstańców wystartował z Włoch wieczorem 14 sierpnia 1944 r. To był siódmy lot tej załogi nad Warszawę. Trasę o długości 2600 km samolot pokonywał w 10 godzin. Po dokonaniu zrzutu w okolicach placu Krasińskich Szostak skierował samolot w drogę powrotną na południe. Nad Bochnią załoga została zaatkowana przez nocny myśliwiec Luftwaffe. B-24 spadł w okolicach wsi Nieszkowice. Żadnemu z członków załogi nie udało się uratować. Samolot B-24 Liberator został zaprojektowany przez amerykańskiego inżyniera Isaaca Maclina Laddona. Prototyp oblatano w grudniu 1939 r. W latach 1939-1945 powstało 19 256 bombowców B-24; w 1943 r. nowy Liberator zjeżdżał z taśmy co 63 minuty. Podczas wojny lotnictwo brytyjskie otrzymało 1694 samoloty B-24. Samoloty tego typu służyły na wszystkich frontach II wojny światowej. Załogę B-24 w jednostkach bombowych stanowiło 10 ludzi, a w jedno-skach specjalnych - siedmiu. Na pokład Liberator zabierał około 5800 kg bomb. Po przeróbkach samolot zwiększał nieznacznie swój udźwig, dlatego poza większą ilością paliwa mógł również zabrać więcej ładunku z pomocą dla powstańców. Kapitan Zbigniew Szostak należał do elity polskich pilotów we Włoszech. Był znany z niezwykłych umiejętności pilotażu, ale też z brawury. Trzy miesiące przed feralnym lotem leciał do Polski z ładunkiem dla ruchu oporu. Jeden z silników zepsuł się nad Adriatykiem. Szostak jednak nie zawrócił i odbył lot na trzech pozostałych silnikach. Jego starty z obciążonym liberatorem na krótkim pasie startowym podziwiali nawet piloci myśliwców. Jedyna na świecie replika tego samolotu w skali 1:1 powstała w Muzeum Powstania Warszawskiego na podstawie oryginalnej dokumentacji technicznej, nie publikowanych wcześniej zdjęć i rozmów z żyjącymi lotnikami i mechanikami 1586. Eskadry do Zadań Specjalnych. Jan Ołdakowski dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Przez ostatnie dwa lata toczyły się prace nad drugą częścią ekspozycji Muzeum Powstania Warszawskiego, która została udostępniona zwiedzającym 3 maja 2006 r. Jej centralnym punktem jest replika samolotu Liberator B-24J. W przyszłości we wnętrzu samolotu będzie można uczestniczyć w symulacji lotu nad zniszczoną Warszawą. Atrakcją tej części ekspozycji jest również pieczołowicie odrestaurowany kocioł elektrowni, w której dawnym budynku mieści się muzeum, sala kinowa na 110 osób oraz 32-metrowa wieża widokowa. Dla odważnych zrekonstruowano w podziemiu odcinek kanału, którym przedzierali się powstańcy - jest niski, ciasny, ciemny, z głośników dobiegają dźwięki cieknącej wody. Wokół muzeum rozciąga się park Wolności, którego najważniejszym elementem jest Mur Pamięci, w sposób symboliczny upamiętniający wszystkich tych, którzy stanęli do walki o wolność Warszawy i w tej walce zginęli. Wyryto na nim prawie dziesięć tysięcy nazwisk. Jeden z poległych, bł. ks. Józef Stanek "Rudy", jest patronem muzealnej kaplicy. |
ARMIA
Kaczyński kontra Sikorski
Iskrzy między ministrem obrony Radosławem Sikorskim a braćmi Kaczyńskimi. Wkrótce szef MON może zostać odwołany. Swym oporem wobec kandydatury Antoniego Macierewicza na wiceministra obrony Sikorski naraził się premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu (do podpisania nominacji potrzebował on formalnego wniosku od szefa MON). Antoni Macierewicz został nominowany w dniu, kiedy upływał ustawowy termin powołania pełnomocników do spraw organizacji nowych służb specjalnych Wojska Polskiego. Jakby tego było mało, od wielu tygodni toczy się pełzający spór między otoczeniem prezydenta Kaczyńskiego a ministrem Sikorskim. Chodzi o nominacje generalskie wręczane tradycyjnie przez prezydenta 15 sierpnia, w święto Wojska Polskiego, w rocznicę bitwy warszawskiej 1920 r. Zgodnie z prawem wnioski o awanse na stopnie generalskie wysyła do prezydenta minister obrony. Dotychczas, co było szczególnie widoczne za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, żaden szef MON nie był w stanie przeforsować kandydatur nie akceptowanych przez zwierzchnika sił zbrojnych.
"Wprost" dowiedział się, że Lech Kaczyński sprzeciwia się awansowaniu oficerów szkolonych w akademiach wojskowych ZSRR lub po upadku komunizmu w Rosji (jak szef sztabu wojsk lądowych gen. dyw. Zbigniew Cieślik). Niedawno minister Sikorski obsadził wakujące stanowisko zastępcy szefa Sztabu Generalnego WP - powołał dotychczasowego szefa logistyki marynarki wojennej wiceadm. Tomasza Matheę. W latach 80. studiował on w akademii sił morskich ZSRR w Leningradzie. Należy jednak do tej grupy oficerów, którzy - jak dowódca wojsk lądowych gen. broni Edward Pietrzyk - wykształcenie zdobyte na uczelniach sowieckich uzupełniali na Narodowym Uniwersytecie Obrony USA w Waszyngtonie. Stanowisko zastępcy szefa Sztabu Generalnego - według prawa - powinien zajmować trzygwiazdkowy generał (broni) lub admirał (floty). Jeżeli wiceadmirał Mathea 15 sierpnia otrzyma awans od Lecha Kaczyńskiego, będzie to znak, że Radosław Sikorski wywalczył sobie większą samodzielność w sprawach personalnych. Lech Kaczyński może jednak posłuchać opinii krytyków poczynań Sikorskiego. Uważają oni, że w przyspieszonym trybie należy awansować oficerów, którzy w chwili rozwiązywania Układu Warszawskiego byli najwyżej kapitanami. Obecnie są przeważnie pułkownikami, a nieliczni - jak dowódca Gromu Roman Polko, dyrektor sekretariatu ministra obrony Leszek Soczewica czy szef WSI i pełnomocnik ds. organizacji Służby Wywiadu Wojskowego Jan Żukowski - generałami brygady. Nie najlepsze notowania ministra obrony w Pałacu Prezydenckim (nie został zabrany w podróż do USA z Lechem Kaczyńskim) mogą pogorszyć komplementy pod jego adresem ze strony "Gazety Wyborczej" i byłego wiceszefa MON Janusza Zemkego (SLD), który chwalił Radosława Sikorskiego za to, że "przez 9 miesięcy działał w bardzo roztropny sposób (...) kieruje MON odpowiedzialnie i dobrze". (JJ, GIN)
NEPOTYZM
Totalizator rodzinny
Totalizator Sportowy jest najbardziej "rodzinną" ze wszystkich spółek skarbu państwa. Z dokumentów TS, do których dotarł "Wprost", wynika, że spośród 766 etatowych pracowników spółki aż 232 (31 proc.) jest z sobą powiązanych rodzinnie. Wśród prowadzących kolektury powiązania rodzinne są jeszcze silniejsze: na 1963 tzw. kolektorów 763 (38 proc.) to osoby rodzinnie powiązane. Skala zjawiska jest nawet zaniżona, gdyż dotyczy tylko pokrewieństwa pierwszego stopnia, któremu pracownicy nie mogli zaprzeczyć. W praktyce oznacza to, że na przykład kierownik ds. kontroli kolektur nadzoruje punkty sprzedaży prowadzone przez własną rodzinę. Autorzy wewnętrznego raportu zwrócili uwagę, że tak wysoka skala nepotyzmu w spółce skarbu państwa w razie jej ujawnienia może pogorszyć wizerunek totalizatora, a co za tym, idzie - spowodować spadek obrotów. Powiązania rodzinne pracowników uniemożliwiają normalne funkcjonowanie spółki i zagrażają jej stabilności. Na przykład w ostatnich latach sabotowano rozwój sieci sprzedaży, gdyż rodziny właścicieli dobrze prosperujących kolektur chciały uniknąć konkurencji. (JP)
E-POLITYKA
Marcinkiewicz bloguje
Kazimierz Marcinkiewicz chce zostać nie tylko prezydentem Warszawy, a potem Polski, ale też najbardziej znanym blogowiczem w polskiej sieci. Były premier będzie blogował na portalu Onet.pl, pod adresem http://kmarcinkiewicz.blog.onet.pl. - To nie będzie blog prezydenta Warszawy ani polityka PiS. To będą moje całkowicie prywatne przemyślenia - zapewnia "Wprost" Kazimierz Marcinkiewicz. Do pisania bloga, kiedy jeszcze był premierem, namawiał go jego rzecznik Konrad Ciesiołkiewicz. Teraz sam postanowił wrócić do tego pomysłu, a ostatecznie przekonali go do tego synowie.
Marcinkiewicz to pierwszy tej rangi polityk, który decyduje się na blogowanie. Do tej pory tylko Ryszard Czarnecki z Samoobrony regularnie publikował w Internecie swoje złote myśli oraz mniej lub bardziej sensacyjne informacje. Blog Marcinkiewicza ma być zapewne elementem jego kampanii wyborczej, ma mu pomóc budować wizerunek nowoczesnego polityka oraz osoby atrakcyjnej dla młodych wyborców, dotychczas sympatyzujących raczej z Platformą Obywatelską. O tym, że Marcinkiewicz myśli o swojej karierze długofalowo, świadczy jego wypowiedź dla sobotniego "Super Expressu". Były premier zapowiedział, że myśli już o kandydowaniu na prezydenta Polski - za 10 lat, kiedy zakończy się ewentualna druga kadencja Lecha Kaczyńskiego.
Igor Janke
Autor bloga igorjankepost.blog.onet.pl
UZALEŻNIENIA
Głód solarium
Tanoreksja, czyli uzależnienie od opalania, przestaje być egzotycznie brzmiącym dziwactwem, a zaczyna być problemem społecznym. Coraz więcej osób, głównie pań, nie potrafi się już obejść bez solarium. Zaczyna się od tego, że boimy się być bladzi i nie chcemy utracić powakacyjnej opalenizny. Opalamy się z przymusu, nawet kilka razy w tygodniu. Podobnie jak anorektyczka, która myśli, że jest za gruba, tanorektyczka uważa, że jest za blada. Tymczasem przesadne opalanie prowadzi do nieodwracalnego zniszczenia naskórka. Jedna z internautek napisała: "Jestem uzależniona i nic na to nie poradzę, bo tak mi dobrze, chociaż wiem, że źle robię, ale przynajmniej uzależniona jestem od solarium, a nie od narkotyków czy papierosów". Pomocy tanorektyczki powinny szukać u psychologa, tak jak w wypadku innych uzależnień. (AB)
BUDREWICZOWIE
60 lat razem
Jak to możliwe? Tak zareagował jeden z młodszych dziennikarzy "Wprost" na wiadomość o tym, że Hanna i Olgierd Budrewiczowie obchodzą 60. rocznicę małżeństwa (29 lipca). W życiu Budrewiczów nie takie rzeczy były i są możliwe. Przede wszystkim to, że przeżyli powstanie warszawskie, tym bardziej że Olgierd walczył jako podchorąży. Powstanie ich połączyło. Po wojnie Olgierd Budrewicz wielokrotnie ryzykował, podróżując w najdalsze zakątki świata (nie na darmo jedna z jego ostatnich książek nosiła tytuł "Byłem wszędzie"). Ostatnio ryzykował kilka tygodni temu, gdy w Peru ten 83-latek wspinał się na wysokości ponad 5 tys. metrów, a potem schodził do najgłębszego kanionu świata. Kondycji mogą pozazdrościć trzydziestolatkowie.
Pytani o to, jak wytrwać tak długo w udanym związku, Budrewiczowie zgodnie mówią, że potrzeba cierpliwości i woli kompromisu. Znany dziennikarz, pisarz i podróżnik żartem mówi, że pani Hanna tak długo z nim wytrzymała, gdyż często nie było go w domu. - Ale teraz wyjazdy męża coraz bardziej mnie niepokoją, tym bardziej że on wciąż nie ma dosyć - mówi Hanna Budrewicz. Budrewiczowie są fenomenem jeszcze dlatego, że wszystkich znają i wszyscy ich lubią. Jubilatom serdecznie gratulujemy i czekamy na setną rocznicę małżeństwa. (JU)
MEDIA
TVP Info kontra TVN 24
TVP 3, nazywana przez niektórych PGR 24, ma się stać konkurencją dla prywatnej stacji TVN 24. Mariusz Pilis, który ma przekształcić TVP 3 w TVP Info, był producentem telewizyjnym, współpracował z BBC, nakręcił wiele filmów dokumentalnych z Iraku, Afganistanu i Czeczenii - dla TVP, brytyjskiego Channel 4, holenderskiego VPR, duńskiej TV 2. - Na razie nie ma kadr, nie ma sprzętu, nie ma misji, a jest pełno trupów w szafie - mówi Mariusz Pilis. Mimo to szef TVP Info jest optymistą. Bo przeciwieństwie do TVN 24, TVP Info może mieć kamery w całej Polsce, a jej siłą staną się ośrodki regionalne. Pilis chce ściągnąć doradców z zagranicznych telewizji, część dziennikarzy przejdzie z konkurencyji. Reformę struktury programów informacyjnych w telewizji ma przeprowadzać razem z Pilisem ściągnięty przez Wildsteina doświadczony menedżer Olgierd Świda. Świda wrócił z Ameryki, gdzie pracował w zarządzie oddziału Microsoftu na Amerykę Łacińską.
Dyrektorem wszystkich telewizyjnych programów informacyjnych TVP będzie Andrzej Mietkowski, były szef polskiego biura Radia Wolna Europa. - Integrujemy całą firmę. Już teraz po raz pierwszy ramówkę wszystkich kanałów planowaliśmy wspólnie - mówi prezes TVP Bronisław Wildstein. W Jedynce pojawią się nowe programy publicystyczne i kulturalne, m.in. prowadzony przez Rafała Ziemkiewicza "Ring kulturalny". Przygotowywane są nowe kanały tematyczne: obok TVP Kultura mają się pojawić TVP Sport, Historia, Rozrywka i Film, a w przyszłości być może TVP Nauka.
Igor Janke
GEOPOLITYKA
Bazy pokoju
Czy Amerykanie zbudują wyrzutnię rakietową w Polsce? A jeśli tak, to czy to się Polsce opłaci? Wiadomość o nowej bazie wojskowej USA w Polsce zbiegła się z informacjami z Islandii. Tam trwają protesty przeciw zapowiedzianej przez Pentagon likwidacji bazy w Keflaviku. Decyzja ta pozostawia Islandię bezbronną - alarmuje rząd kraju. Istniejąca od 1951 r. baza w Keflaviku, z kilkutysięcznym amerykańskim personelem wojskowym, myśliwcami F-15 i łodziami patrolowymi, była często przedmiotem protestów. Służyła jednak hamowaniu zapędów ZSRR oraz kontrolowaniu radzieckich samolotów i okrętów podwodnych. Wpływała też - choć inaczej niż zakładali jej krytycy - na miejscowe otoczenie. Mały Keflavik urósł do siedmiotysięcznego miasteczka, w pobliżu którego mieszkało około 5 tys. żołnierzy i ich rodziny. Baza zatrudniająca około tysiąca Islandczyków dostarczała skarbowi państwa około 10 proc. rocznego dochodu. Pośrednio pomogła też Islandii wygrać wojnę dorszową z Wielką Brytanią.
Według Pentagonu, decyzję o likwidacji bazy podyktowały "globalne względy strategiczne" - są miejsca, w których amerykańscy żołnierze są bardziej potrzebni, na przykład na Bliskim Wschodzie, w północnej Afryce czy południowo-wschodniej Azji. Administracja prezydenta George'a W. Busha realizuje więc program dyslokacji swoich sił wojskowych. Dotychczasowe miejsca pobytu opuści około 70 tys. amerykańskich żołnierzy.
Pentagon posiada lub dzierżawi około 700 baz w 130 krajach. Nowa sieć baz ma się składać głównie z mniejszych obiektów. Lepiej bowiem nadają się one do zadawania przeciwnikowi szybkich ciosów - zgodnie z opracowaną przez obecną administrację doktryną uderzeń wyprzedzających. Większość przemieszczanych oddziałów ma być wycofana z państw Europy Zachodniej. Mówi się o stworzeniu nowych obiektów w Polsce, Bułgarii i krajach Europy Południowej. Mówi się także o Wietnamie. Dawny sojusznik ZSRR dokonuje reorientacji swej polityki bezpieczeństwa, wchodząc w strategiczne partnerstwo z USA. Nie wyklucza się możliwości powrotu USA do bazy z czasów wojny wietnamskiej w zatoce Cam Ranh. Zwolennicy amerykańskiej obecności wojskowej w Hanoi, Sofii czy Bukareszcie spodziewają się - oprócz korzyści strategicznych - zysków ekonomicznych w postaci nowych inwestycji nie tylko z Ameryki. Sporo inwestorów uważa bowiem wojskową obecność USA w kraju za oznakę stabilności.
Waldemar Kedaj
FILM
Najlepsza dziewczyna Bonda
Ursula Andress została uznana za najlepszą partnerkę Jamesa Bonda w 21 filmach, które nakręcono w tej serii:
- Ursula Andress ("Dr. No", 1962)
- Famke Janssen ("GoldenEye", 1995)
- Jane Seymour ("Żyj i pozwól umrzeć", 1973)
- Halle Berry ("Śmierć nadejdzie jutro", 2002)
- Lois Chiles ("Moonraker", 1979)
SPORT
Drewniane rowery
Trudno na nich uprawiać modny w ostatnich latach downhill (ostrą jazdę w dół górskimi zboczami), ale na pewno można te rowery uznać za jedne z najbardziej oryginalnych i zarazem pięknych przedmiotów. Firma Xylon Bikes każdą drewnianą ramę roweru wykonuje ręcznie. Do łączenia elementów używa klejów stworzonych na potrzeby przemysłu lotniczego. - Tworząc nasze rowery, myślimy nie tylko o funkcjonalności - mówią przedstawiciele firmy - ale głównie o tym, by były to piękne przedmioty. (AS)
RELIGIA
Globalny buddyzm
Buddyzm, kojarzony do tej pory z Tybetem i Himalajami, okazuje się religią bez granic. Od 30 lipca przez trzy dni w 500 miastach na świecie będą jednocześnie trwały medytacje grup buddyjskich ze szkoły lamy Ole Nydalha. W Polsce przyłączy się do nich 40 ośrodków. Buddyści będą medytować w intencji większej wrażliwości na problemy świata. Przez trzy dni ponad 100 mln razy zostanie wymówiona rytualna mantra. Buddyzm robi zawrotną karierę na świecie - do jego wyznawców należą m.in. aktor Richard Gere, muzycy Beastie Boys, piłkarz Roberto Baggio, a w Polsce aktorka Małgorzata Braunek. Wszyscy, którzy tak jak Richard Gere czy Leonard Cohen chcieli się wyciszyć i medytować za lepszy świat, mieli okazję uczynić to podczas największego w tym roku spotkania buddystów, które rozpoczęło się 30 lipca w niemieckim Kassel. (WAK)
Fot: Z. Furman, K. Pacuła
Więcej możesz przeczytać w 31/2006 wydaniu tygodnika Wprost .
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.